wtorek, 12 sierpnia 2014

Zakup pouczający. Poranne targowanie z koszykarzem-plecionkarzem.

#Życie Codzienne: zakupy

Oto, mój dzisiejszy nabytek: solidnie wykonany wiklinowy kosz z pałąkiem w kształcie dzbana
 (fotka nieco koślawa :P)


wiklinowy kosz na białym murku w tle kwitnący hibiscus



gr.καλάθι / kalathi - kosz

***
- Dzień dobry!
'Witaj!' - odpowiedział mężczyzna i wstał z plastikowego krzesła.
- W jakiej cenie kosz? - wskazałam palcem na wiklinowy dzban z uchwytem, który znajdował się pośród innych różnokształtnych koszy.
różne gatunki koszy na przyczypie przydrożnego handlarza

'45euro'
- 45?! to zdecydowanie za dużo, to prawie 2 dzienne stawki... 20 i kupuję
'Nie, nie zejdę z ceny, zobacz jaka perfekcyjna robota' - powiedział biorąc do ręki wskazaną przez mnie plecionkę - i podkreślił: 'to jest moja robota, żadna maszyna nie jest w stanie tak solidnie wypleść kosza'. - Widzisz jak wieko dobrze przylega do wnęki? -żaden komar się nie przedrze. Kosz w sam raz na przchowywanie ziemniaków albo cebuli  - otwierając i zamykając pokrywę mężczyzna zachwalał własnoręcznie wyplecione dzieło.
-Właśnie na ziemniaki szukam, ale 45 to nie na moją kieszeń. 'Rzeczywiście solidna robota' - pomyślałam, ale 45 euro to jednak zbyt drogo.
'Jestem Vasilis z miejscowości Etoliko/ Αιτωλικό/ Messolongi, Grecja Zachodnia! - niespodziewanie zameldował mężczyzan -  a ty skąd jesteś, jak masz na imię?' 
- Renata z Polski  mieszkam na Mykonos! - odpowiedziałam prawie, że takim samym niemalże wojskowym tonem.
'Wiesz z czego wypleciony jest ten kosz ? (-'ten' tzn. dzban który zamierzałam kupić) - zapytał łagodniejszym tonem i po chwili machnąwszy ręką w geście 'nic nie szkodzi' dopowiedział: nie wiesz, bo skąd być miała wiedzieć'
- Chyba z wikliny... - szybko odpowiedziałam zaskoczona pytaniem - używając słowa: kalamia/καλαμιά
Nie z 'kalamia' z 'ithia' tj. wikliny, młodych pędów wierzby iwy - odpowiedział i patrząc na własnoręcznie wyplecione prace kontynuował - każdego roku w styczniu udajemy się na pole (ja i moje rodzeństwo, jest nas 7 braci) aby zgromadzić surowiec na nadchodzący rok. Wiklinę przynosimy do domu i układamy na składowisku. Przed przystąpieniem do wyplatania moczymy gałęzie przez co najmniej 20 dni, aby dobrze zmiękły, aby odzyskały pierwotną giętkość.
A widzisz ten- wziął z kolei szeroki kosz na owoce - ten wypleciony jest z trzciny (rogożyny). Materiał zbieramy nad rzeką, potem obdzieramy i dzielimy na pół; suszymy przez ok. 6 miesięcy. Surowiec musi dobrze wyschnąć i stwardnieć. Trzcina nie potrzebuje długiego moczenia, wystarczą 2 -3 dni, aby materiał nabrał giętkości.
A spójrz na te - wskazał na małe pojemnik stojące na przyczepie  - zobacz jaka solidna robota,  ten jest używany do wyrobu myzitry,  a ten drugi do sera typu kalathaki.  Koszyki do wyrobu sera wyplatam z gałązek mirty lub niepokalanka.

kosze i koszyczki na przyczepie

Podczas, gdy koszykarz-plecionkarz-wykładowca opowiadał na temat wyplatania koszy, ja wyciągnęłam z torby aparat, oraz notes i zaczęłam zapisywać po raz pierwszy usłyszane słowa.
'To ty to zapisujesz?' - zapytał zaskoczony handlarz
- Tak, bo zapomnę, a czy może Pan jeszcze raz powtórzyć z czego wyplecione zostały kosze?

Mężczyzna pełen dumy, z błyskiem w oku i z nieopisaną radością zaczął ponownie i powoli wymieniać nazwy surowców, tak abym poprawnie zapisała po raz pierszy usłyszane słowa:
itia / ιτιά - wierzba iwa , lygaria / λυγαριά - niepokalanek , myrsini / μυρσίνη - mirt, kalamia/καλαμιά - trzcina

- Dziękuję - odpowiedziałam i dodałam: rzeczywiście dużo przy tym roboty, ale biorąc pod uwagę doświadczenie to wyplótł  Pan te małe w ciągu godziny, a ten duży (wskazałam na mój upatrzony) zapewne w 3, czyż nie tak?
Ożywiony rozmową sprzedawca Vasilis, spojrzał z uśmiechem i powiedział:
 'Niech ci będzie... 35euro(!) ...to dobra jakość... niech ci kosz służy - i podał wiklinowy dzban

Tak na marginesie: obecnie (mam na myśli ostatnie 3 lata) wzrosło zjawisko targowania w Grecji, które tak naprawdę bardziej wynika z pustego portfela ( dobrym argumentem zbijania ceny jest słowo: KRYZYS) niż greckiej tradycji - sztuki targowania, chociaż kupując u starszego sprzedawcy warto się potargować!

...więc targowałam się i ja!  

 - 30 i kupuję!

'Zgoda!' -  odpowiedział z zadowoleniem mężczyzna.
- To w takim razie zakup przypieczętuję fotką - oznajmiłam i wcisnęłam opcję 'on'. 
Koszykarz wygodnie usadowił się na swoim plastikowym krześle. Z uśmiechem od ucha do ucha oczekiwał dźwięku...PSTRYK!


na czerwonym plastykowym krześle plecionkarz handlarz koszykami



Brak komentarzy :

Prześlij komentarz