wtorek, 1 grudnia 2015

Z podróży#4 Pyrgi - Mastichochoria Chios

#Podróże po Grecji
Dzień 2, część druga

Pyrgi, to największa i najbardziej kolorowa wioska mastichowa; tutaj ascetyczny chłód średniowiecznych wąskich przejść i uliczek został urozmaicony tzw.'ξυστά/ksista' (zdrapkami), tj. czarnymi, geometrycznymi wzorami wyrytymi w zwapnowanym tynku. Precyzyjnie wykonane zdobienia: romby, trójkąty, koła, dzbany, ptaki, gałązki oliwne etc. zdobią zewnętrzene ścinany budynków od połowy drzwi wzwyż.

geometryczne zdobienia balkonów, ksista, pyrgi, grecja
Geometryczne dekoracje działają jak magnes, są ucztą dla oczu.

wzorzysty balkon i fasady dodatkowo ozdobione wiszącymi sznurami pomidorów
Technika malastwa ściennego Chios jest analogiczna do włoskiego sgraffito. Prawdopodobnie na wyspę dotarła wraz z Genueńczykami, ale też istnieje druga wersja, która głosi, że z Konstantynopola.
Według ludowego podania (historię nam opowiedział mieszkaniec wyspy) budynki zaczęto dekorować, kiedy pewna zamożna rodzina przywiozła ze Wschodu haftowany w geometryczne wzory arabski dywan. Zadrośni sąsiedzi, aby pokazać, że ich domostwa nie należą do gorszych zaczęli ozdabiać zewnętrzne ściany domów na wzór ujrzanego dywanu.

kwitnąca Bugenwilla na tle geometrycznego ściennego malowidła
'Ksista' polega na nakładaniu kolejno trzech  warstw i zdrapywaniu nieutwardzonej wierzchniej powłoki. Pierwszą warstwę stanowi wapno, drugą - czarny piasek, trzecią - ponownie wapno. Przy pomocy linijki i cyrkla tworzony jest wzór, a za pomocą zwykłego widelca nadawany jest z lekka rzeźbiarski ton - co też dokładnie widać na  zdjęciu (charakterystyczne zadrapania).
średniowieczna ulica, Pyrgi, Chios, Grecja
ascetyczny chłód, waska uliczka w Pyrgi, Chios

na balkonie donice z kwiatami i sznury pomidorów, chios, pyrgi


Ascetyczny chłód średniowiecznych uliczek - odpycha, ale wyryty w białej ścianie geometryczny wzór, który dodatkowo zdobią ukwiecone balkony z wiszącymi sznurami  pomidorów czy też gałązkami kwitnącej Bugenwilli - przyciąga. Wszystko razem, tworzy piękny i niespotykany w żadnym innym zakątku Grecji - kontrast.
Oczarował mnie ten widok. Zachwycił. Chciałam jak najwięcej zobaczyć, zapamiętać i sfotografować, ale nie było zbytnio czasu.
W planach mieliśmy jeszcze dwie osady do zwiedzenia, także  staraliśmy się nieco sprężyć, ale sytuacje i zdarzenia, co chwilę zarządzały inaczej. Ostatecznie wiosce Pyrgi poświęciliśmy więcej czasu niż każdej innej mastichowej.


Zdążaliśmy w stronę zabytkowej obronnej wieży/πύργος/pyrgos (- stąd nazwa Pyrgi), która zlokalizowana jest w południowej części głównego placu, kiedy widok ubranej na czarno babci zwrócił naszą uwagę. Kobieta siedziała w progu swojego domu. W ciszy i skupieniu cerowała ubranie. Z gracją wymachiwała igłą, raz ją przybliżała, raz oddalała, aby ponownie przybliżyć i wbić w wybraną część materiału. Czynność wykonywała z wielkim zaangażownaiem, wyglądała pięknie. Zrobiłam kilka zdjęć. Prezentuję dwa.


ubrana no czarno kobieta, w chuści i fartuchu, ceruje ubranie

ubrano na czarno Greczynka, uśmiechnięta kobieta, laska oparta o ścianę
Pani Vaso

  A poniżej szkic wieży obronnej za czasów świetności.

rycina obrazująca fortyfikacyjne zabudowanie, wieża
Ryc. Przewodnik Bouras
Wieża wybudowana została  za panowania Genueńczyków na planie prostokąta o wymiarach : 20,95 na 17,80m ( z parterem i dwoma piętrami ) dodatkowo wzmocniona wałem fortyfikacyjnym z 4 okrągłymi wieżami w każdym z kątów.

Kolejnym przystankiem zwiedzania był północno-wschodni róg głównego placu. Tutaj zlokalizowane są dwie sakralne atrakcje. Przy pasażu w wąskiej łukowatej hali znajduje się arcydzieło sztuki bizantyjskiej, kościół pod wezwaniem Świętych Apostołów z końca XIIIw (obowiązuje zakaz fotografowania wnętrza), który został wybudowany na wzór najważniejszego zabytku na wyspach greckich - świątyni Nea Moni  oraz przy tym samym placu nieco dalej - kościół katedralny Wniebowzięcia z 1694r.


kościół bizantyjski ukryty w wąskiej hali średniowiecznej


Η Κοίμηση της Θεοτόκου, ozdobiony ksista kościół katedralny Wniebowzięcia w Pyrgi Chios
Kościół katedralny Wniebowzięcia Matki Bożej.
Na uwagę zasługuje piękny ikonostas z ludowym akcentem.

Nie wiem jak jest wiosną, ale jesienią wioska naprawdę prezentuje się pięknie. Atrakcyjny koloryt, który urozmaicają rozwieszone sznury wspomnianych wcześniej dojrzałych podmidorów, plecionki czosnku, bukiety oregano oraz rozłożone w ulicznych zakamarkach plandeki z oczyszczonymi 'łezkami' mastichy tworzą niepowtarzalny obraz.  Tak jakby czas zatrzymał się w średniowieczu. Dopełnieniem ikony jest widok starszych Greczynek, które w progu własnego domostwa skrupulatnie oddzielają drogocenną żywicę od liści.


kobieta ubrana na niebiesko trzyma w ręku blaszaną tacę przebiera mastichę
na progu domostwa starsza Greczynka przebiera mastichę, obok stoją pelne wroki mastichy


Na co najpierw zwrócić uwagę,od czego zacząć, czego nie pominąć, co fotografować? Chciałoby się wszystko, począwszy od ściennych zdobień, poprzez zabytki a skończywszy na owianych tajemnicą zakamarkach. Z braku czasu musieliśmy jednak ograniczyć dłuższe przystanki tudzież 'ochy i achy' zachwytów, aby móc zdążyć przed zachodem i zwiedzić dwa kolejne mastichochoria. Po drugie bateria w aparacie też ma swój limit, pomimo, że mam zawsze egzemplarz zapasowy, to i tak  wyczerpie się w najmniej odpowiedniej chwili. No, ale to nie wina baterii, a moja bo pstrykam zdjęcia jak popadnie, a potem się okazuje, że czegoś ważnego jednak nie uchwyciłam.

W jednym z ulicznych zaułków natknęliśmy się na rozłożoną plandekę, która na całej swej długości i szerokości pokryta była oczyszczonymi nieco wilogotnymi kulkami aromatycznej żywicy. W rogu widniał stos owiędłych liści, które najwyraźniej zostały odrzucone podczas selekcji;  obok stały trzy jutowe worki wypełnione po brzegi jesiennym zbiorem mastichy. Ależ miałam radość. Zobaczyć z bliska, na własne oczy opiewaną na cały świat żywicę i to taką z pierwszej ręki, dotknąć i posmakować...właśnie spełniało się jedno z moich marzeń.

plandeka pokryta mastichą, obok ubrana na biało młoda dziewczyna
kuleczki żywicy mastichowej w dłoniach

Radość osiągnęła szczyt, kiedy żeński głos:

'zapraszam do środka'
- przerwał nam fotografowanie.


Przed nami pojawiła się uśmiechnięta w pobrudzonym fartuchu starsza kobieta. W ręku trzymała mały nożyk co wskazywało, że na chwilę odeszła od swojego zajęcia (najprawdopodobniej segregowanie żywicy) i słowami:
'Zapraszam do środka. Mam świeżą mastichę, ta (wskazała na plandekę) zdążyła już stwardnieć'
 - zachęciła nas, aby wstąpić do jej domu. Takim oto sposobem znaleźliśmy się w mieszkaniu pani Teodozji. Nieoczekiwanie zostać gościem, zobaczyć jak wygląda mieszkanie, jak wygląda praca przy obróbce mastichy?- to dopiero przygoda i zaszczyt.
Grecka gościnność.


starsza kobieta w fartuchu selekcjonuje mastichę, białe wiadro, obok kotły z liśćmi
Dom stoi przy bardzo wąskim przejściu ulicznym, także kobieta nie ma komfortu dokonywania czynności na zewnątrz. Na czas zbiorów mieszkanie zamienia w pracownię.

jesnienne liście drzew mastichowych pomiędzy którymi leżą kulki aromatycznej żywicy

Praca czasochłonna i kleisa, bo zajęcie wymaga nielada cierpliwości, aby oddzilić lepkie kawałki żywicy od liści. Pani Tedozja nie narzeka wie, że masticha jest jej głównym źródłem utrzymania.


jesienne liście na stole, pojemnik z mastichą
Zostaliśmy uraczeni miękką żywicą. Mój Theo natrafił na bardzo kleisty okaz. Masticha była tak lepka, że w żaden sposób nie chciała się oderwać od palców, musiał przemyć ręce spirytusem:)


Pogawędziliśmy chwilę i ruszyliśmy dalej podziwiać ocieploną jesiennymi barwami plątaninę ulic. Jedna z nich doprowadziła nas do pewnego miejsca, w którym całkiem przypadkiem dowiedzieliśmy się o istnieniu jeszcze jednej atrakcji, ale o tym w kolejnym wpisie - TUTAJ

9 komentarzy :

  1. Wróciłam niedawno z Grecji i najchętniej pojechałabym tam z powrotem, dlatego zatrzymuję się na blogu na dłużej :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna architektura.. mam nadzieję, że kiedyś zobaczę Pyrgi. pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie wioski mastichowe są atrakcyjne, ale top atrackcji stanowią: Pyrgi i Mesta (o której opowiem). Według nas trzy wyspy, które odwiedziliśmy (Chios, Lesbos, Samos) najpiękniejsza jest Chios. Gorąco polecam :)

      Usuń
  3. Ależ mozolna robota z tą mastichą! Ja bym się zadłubała i rzuciła w diabły! :) No chyba że to dobry biznes, to jakoś bym się zmotywowała. I obowiązkowo na zewnątrz, na słoneczku. A jeśli nie, to przynajmniej z telewizorem, jak u tej pani ;) PS.: Szczęście, że skleiła palce, a nie zęby :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczęście, swoją drogą, to dobry prezent dla gaduły :D

      Usuń
    2. pod warunkiem, że sklei usta, a nie palce :D

      Usuń
  4. Znów bardzo ciepla opowieść. Tak się leniwie czuję, jakbym była tam z Wami. Nie wiem, czytając posta, czas stanął mi w miejscu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciepła bo u nas cieplutko :):))
      A tak na poważnie, to jest mi bardzi miło, że choć troszkę spodobała ci się prezentacja miejsca. Pyrgi, to niezwykle klimatyczne miejsce. Będąc tam ma się wrażenie, że jest się w innej epoce.
      Pozdrawiam:)

      Usuń