czwartek, 28 stycznia 2016

Spetsofai, chłopskie danie regionalne z Pelion

#Smaki Grecji

Dzisiaj jemy spetsofai.  Polecam wypróbować przepis, a przy okazji poszukać na mapie, gdzie leży Pelion /Πήλιο / Pilio ;)

Spetsofai, spetzofai / σπετζοφάι, jest to potrawa garnkowa charakterystyczna dla kuchni greckiej oraz włoskiej. Nazwa  składa się z dwóch członów: włoskiego 'spezzatino' - potrawka garnkowa z pomidorami / gulasz + greckiego: 'fai' - pokarm, rodzaj pokarmu tu.: składniki charakterystyczne dla dania powstałego w regionie Pelion.
Spetsofai, to nie jest gulasz. Podstawowym składnikiem potrawy jest wiejska, regionalna kiełbasa z Pilio, która jest mało lub wogóle niedostępna w innych regionach Grecji, dlatego też, najczęściej zastępowana jest kiełbasą wiejską o smaku czosnkowym. Do spetsofai nie dodaje się liścia laurowego lub ziela angielskiego, przypraw charakterystycznych dla gulaszu.


na talerzu kiełbaski z paprykami w pomidorowym sosie

SKŁADNIKI
1kg papryk
4-6 kiełbaski Pilio (ew.czosnkowe) pokrojone w krążki lub całe
1kg przetartych pomidorów
2 drobno pokrojone cebule
1 filiżanka oliwy
sól, pieprz, szczypta cukru

WYKONANIE

Paprykę umyć i usunąć gniazda nasienne. Pokroić w ćwiartki. Zblanszować na rozgrzanej oliwie i wyjąć na talerz. Do garnka włożyć kiełbaski, obsmażyć i również wyjąć. Na pozostałym tłuszczu zeszklić cebulkę, dodać przetarte pomidory, szczyptę cukru, sól i dużo świeżo zmielonego pieprzu.
Składniki dusić na wolnym ogniu ok 20min. Po upływie czasu dodać kiełbaski i paprykę, dusić jeszcze przez ok. 10min.

Tradycyjnie, danie podawane jest z pieczywem, oliwkami i fetą.

Smacznego!

PS.
Istnieje wiele sposobów przyrządzania spetsofai, inna wersja, to z dodatkiem pokrojonych w kostkę bakłażanów lub marchewki.



wtorek, 26 stycznia 2016

Z podróży#6 Olymbi - Mastichochoria Chios

#Podróże po Grecji
Dzień2, część czwarta

Nieco zmęczeni (zwłaszcza ja, bo jednak podróże bardzo źle znoszę o czym już niejednokrotnie wspominałam) dotarliśmy do kolejnej - oddalonej od Pyrgi o 6km - wioski mastichowej o nazwie Olymbi.

Zabytkowa średniowieczna  osada XIV wieku leży w bezdrzewnej dolinie. Wybudowana została na planie prostokąta na wzór fortecy obronnej w rogach której znajdowały się masywne wieże.  Zewnętrzne ściany budynków okalających wioskę nie posiadały, ani okien, ani drzwi wyglądających na zewnątrz osady. Drzwi i okna umiejscowione były na  ścianie  skierowanej do wewnątrz wioski. Kamieniste budynki tworzyły w ten sposób solidny obronny mur zabezpieczający przed napadami. Mieszkańcy wchodzili i wychodzili przez główną bramę. Budowa zwartej osady miała jeszcze jeden powód - agrarny. Cenna gleba nie była zasiedlana dzięki czemu uprawiane drzewa mastichowe mogły się swobodnie rozrastać.


Weszliśmy do centrum wioski. Na pierwszy rzut oka miejsce skojarzyło się nam z widzianą wcześniej Armolią z tą różniącą, że tutaj było o wiele spokojniej. Ba, weszechogarniająca cisza. Za wyjątkiem starszego pana, który siedział na progu własnego mieszkania i wygrzewał się na słoneczku oraz dwóch malutkich kotków siedzących w oknie podupadającego budynku, nie spotkaliśmy żadnej innej duszy.

brama wejściowa, wioska Olymbi Chios Grecja
Główne wejście. Theo wdarł się przed szereg :)
Nie wiem czy istnieje źródełko wody pitnej na Chios, z którego się nie napił... 

dwa małe kotki w oknie
kotki małe dwa, okno, budynek
starszy mężczyzna oparty o laskę, donice, kwiaty
'
'Witam przybyłych gości' - odezwał się do nas mężczyzna. Odpowiedzieliśmy na pozdrowienie i nawiązaliśmy rozmowę.
'To już nie jest żywa wieś. Młodzież ucieka do miasta, domy podupadają. W sezonie jest trochę ruchu, po - miejsce pogrąża się w letargu '- z lekkim smutkiem i żalem, tak jakby przywoływał w swojej głowie obraz dawnych, bardziej żywych lat spoglądał w dal. Zrobiło się trochę nostalgicznie.

starszy mężczyzna z wąsem w białym kapeluszu, dziadek

Theo kontynuował rozmowę; ja oddaliłam się na chwilkę, aby zrobić zdęcie roślinie, której gatunek widniał na parapacie w szkole podstawowej, do której uczęszczałam, nigdy nie kwitł i popularnie nazywany był 'świńskim uchem'. Zawsze mnie ciekawiło jaki roślina ma kwiat.



zielone w białe kropki liście, różowy kwiat

Moi drodzy, jeśli chcecie doświadczyć greckiej gościnności, zobaczyć Grecję taką jaka ona jest, nie tą wylansowaną na pokaz, a zwyczajną z obrypanym tynkiem, z rowerem pod oknem, ubogą firanką, plastikową butelką służącą jako wazon, etc. czyli z prostymi zwyczajnymi akcentami, które wbrew pozorom dodają osadzie uroku... Jeśli chcecie spotkać zwyczajnych ludzi, którzy traktują obcych jak swoich, zapraszają do domu i częstują kawą, to polecam udać się do Grecji do małych miejscowości na własną rękę, po sezonie.

Starszy Pan pokierował nas i wskazał co należy zobaczyć:

  • podupadającą basztę o wysokości 20m usytowaną na środku placu (stanowiła schron w czasie ataku)
  • 'Bank Olymbi' - dwukondygnacyjny budynek, w którym odbywają się festyny ślubne oraz w dzień Czystego Poniedziałku - przedstawienia parodjujące wydawanie wyroków przez sędziów tureckich w czasach otomańskich. 
  •  świątynie: Agia Paraskevi oraz Teodozji z zachowanymi fragmentami fresków z XVII i XVIII wieku.
  • ogólnie architekturę. Domy z pięknymi drewnianymi drzwiami np. w kolorze morskiego niebieskiego lub soczystej czerwieni. Ulice ozobione donicami z pięknymi pnącymi kwiatami. Jaśminy, granaty, derenie, róże...łuki na których gdzieniegdzie widnieją zdobienia typu 'ksista' charakterystyczne dla wioski Pyrgi etc.

    ulice udekorowane donicami, kwiaty, łuki, sklepienia, kamienice
    okno, plastikowe butelki z galązką derenia
      Gałązki derenia w plastikowych butelkach.
    Urok Grecji. Wiejski klimat.

    *

    Przed nami 11 km krętej drogi na zachód, tyle nas dzieli od Mesta - kolejnej wioski mastichowej. Jeszcze tylko ostanie spojrzenie na Olymbi i... szerokiej drogi!

    w dolinie wioska Olymbi, Chios, Mastichochoria, Grecja


    Powiązane wpisy



    poniedziałek, 25 stycznia 2016

    Czy w Grecji da się planować?...Podróż do Salonik.

    #Życie Codzienne

    Niestety, ale w Grecji planować się nie da! Nie ma sensu planować, bo i tak wszystko (z różnych przyczyn) zostanie wywrócone do góry nogami. Przekonałam się o tym nie raz i nie dwa, i chyba ze wszystkich minusów mieszkania w Helladzie, ten jest najbardziej wkurzający! (Tak są i minusy, ale na szczęście plusów jest więcej ;)

    Jutro mieliśmy jechać autem do Salonik. Podróż zaplanowana kilka miesięcy temu!  Niestety, ani jutro, ani też w najbliższych dniach do Salonik nie pojedziemy, choć walizki spakowane, bo... drogi są zablokowane! Od 20 stycznia strajkują rolnicy. Swym działaniem skutecznie blokują ruch (do tarasowania używają traktorów), utrudniają ziemne połączenie z głównymi miastami Grecji: Salonikami i Atenami. Co gorsza dostępne do wczoraj przejazdy bocznymi trasami również mają zostać zablokowane, taką informację podano przed chwilą w wiadomościach.

    No i masz!!

    Takim sposobem nasza podróż oraz plany związane z wyjazdem stoją pod wielkim znakiem zapytania...


    Widok z Białej Wieży na miasto Saloniki, molo, morze, ulice Grecja
    Panorama Salonik. Widok z Białej Wieży


    Niestety kryzysowa sytuacja z dnia na dzień się nasila zamiast poprawiać.

    Czy rolnicy mają rację? -  to inny temat. Mnie na dzień dzisiejszy obchodzi to, że ich działania uderzają w moje plany, tym bardziej, że urlop mojego męża nie będzie trwać wiecznie!
    ...choć jak mówi przysłowie: nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Przykład? Pod koniec października zamiast dotrzeć do Santorini i Naxos dotarliśmy do Chios, a potem Lesbos i Samos. Wczasy na Chios zaliczam do jednych z najwspanialszych :)




    czwartek, 21 stycznia 2016

    Śnieg na Mykonos?

    #Mieszkam tu.

    Zima na Mykonos jest deszczowa. Opis TUTAJ. Śnieg, to fenomen. Bardzo rzadko występują opady białego puchu i jeśli już się zdarzą, to w połączeniu z deszczem; czasami spadnie grad. ( Takie zjawiska odnotowywane są wtedy, kiedy w półnoncej Grecji szaleją śnieżne nawałnice). Wówczas krótkoktrwałe opady śniegu na Mykonos mogą utrzymać się do kilku minut i odnotowywane są głównie o poranku w miejscowości Ano Mera oddalonej o 8 km od centrum miasta - Chora. Śnieg bardzo szybko topnieje. 

    Wyjątkiem był rok 2002. Obfite opady śniegu spadły na całej wyspie. W lutym w Walentynki nasypało tyle, że ulepiłam bałwana, a Theo walentynkowe serce :) Śnieg utrzymał się prawie przez cały dzień.
    Zdjęć niewiele. Wyczerpała się klisza. Taki traf! Daleko było do sklepu fotograficznego, a samochodem jechać nie dało rady. Problem był z wjazdem pod strome zbocze (nie brak tu takich), a było naprawdę ślisko.
    Grecy nie zmieniają opon na zimowe. W przypadku obfitych opadów śniegu, montują łańcuchy na koła aut. My nie mieliśmy, bo kto by się spodziewał, że na Mykonos będzie taki opad...po prostu zima nas zaskoczyła.
    Od tamtego czasu  w bagażniku łańcuchy są obecne i jak na razie nie było potrzeby ich użyć :D


    Dzisiaj, 21 stycznia o poranku pogoda jest pochmurna, temperatura 14'C, odczuwalna 12'C, wilgotność 76 %. W innych rejonach Grecji biało i zimno (min. Lesbos i Chios zasypane śniegiem). U mnie kwitną róże, pozdrawiam:)

    śniegowy bałwan, Zima Mykonos   lepienie bałwana
    opady śniegu, Mykonos
    dzbany z agawą, śnieg, śnieżna sceneria, mykonosśniegowe serce, bałwan, mężczyna, Zima, pogoda



    niedziela, 10 stycznia 2016

    Pierwszy dekanat 2016 Roku pod hasłem: nagroda oraz częstuję likierem z granatu.


    #Życie Codzienne

    Pierwszy dekanat Nowego Roku już za nami, jak wam mniął? Mnie za wyjątkiem pewnego incydentu...całkiem fajnie.
    • wygrałam w karty 135,00 euro :)
    Zgodnie z grecką tradycją wygrana do 6 stycznia wróży pomyślność finansową...się okaże.

    • byłam...Sherlockiem Holmesem.
    Z balkonu naszego sąsiada (wspominam o nim TUTAJ) ktoś buchnął donice z kwiatami. Przeprowadziłam małe śledztwo i przyłapałam rabusiów.
    Złodziejami, a dokładniej złodziejkami okazały się dwie kobiety - Albanki, które do naszego sąsiedztwa wprowadziły się całkiem niedawno. Włos na głowie mi się zjeżył, kiedy na pytanie dlaczego zabrały cudzą własość odpowiedziały: 'przecież nie ma Janiego, jest w Stanach'. Nerwy mi puściły i zrobiło się nieciekawie...

    Cudza własność
    to rzecz święta
    brać się jej nie godzi,
    a kto o tym nie pamięta
    nazywa się: złodziej!

    Taki tam wierszyk, który już od najmłodszych lat warto wpoić dziecku...
    Donice z kwiatami wróciły na swoje miejsce.
     
    • zdobyłam trzeci tytuł podwórkowy :)
    Oprócz: 'Majstra' oraz 'Ogrodnika o naukowych metodach pracy' (ten tytuł bardzo mnie śmieszy :D ) doszedł 'Pionier'. Oficjalnie tak zostałam nazwana wczoraj, bo sąsiedzi poszli za mną w ślad i tak jak ja odnowili altanę. Wczoraj właśnie praca została zakończona. W planach mają: meble oraz sufit. U mnie na szczęście jest już po :).
    Na naszym podwórku przejaśniało. Ciemny stary brąz pergoli zniknął na rzecz bieli złamanej błękitem.
    Dostałam pudełko ze słodkościami: miniaturowe baklavy i kadaifi. Taki gest uznania, bo ode mnie wszystko się zaczęło... Jestem bardzo dumna :)


    • po raz drugi (debiut był w tamtym roku) zrobiłam bardzo pyszny likier z ziaren granatu na bazie koniaku z dodatkiem cynamonu, goździków oraz brązowego cukru.
    Prosty przepis, więc szybko mówię co i jak. Laska cynamonu i 2 goździki na 2szkl. ziaren z granatu, koniaku i brązowego cukru. (W tym roku dałam 1szkl cukru, wg mnie likier jest lepszy). Składniki doporowadzić do wrzenia. Zdjąć z ognia i zostawić pod przykryciem na 24 godz. Przecedzić i przefiltrować. Gotowe.
     



    kieliszek likieru, butelka z likierem, kosz z owocami granatu, czerwone granaty
    Na zdrowie! Stin gia mas!
    

    • Przed Nowym Rokiem otrzymałam wyróżnienie pt.Liebster Blog Award, które do mnie przywędrowało z Moskwy.
    Iwona Vinnik autorka bloga o Rosji umieściła mnie na liście wyróżnionych. Szczerze przyznaję, że wahałam się wziąć udział w zabawie, ponieważ odbicie piłeczki polega na udzieleniu odpowiedzi na zadane pytania oraz nominowaniu 5 ulubionych blogów do nagrody Liebstera, a z tym drugim mam problem.
    Łamię więc zasady i nie wyznaczam najlepszej piątki, ponieważ wszystkie blogi, które obserwuję są jedyne w swoim rodzaju :) Iwono droga, proszę wybacz, natomiast na postawione pytania odpowiadam z przyjemnością :)

    1. Męski zarost - tak czy nie?
    Tak i nie -  nie każdemu mężczyźnie pasuje.
    2. Dostajesz jeden wolny dzień, z którym możesz zrobić, co tylko chcesz, dzień wolny od obowiązków i trosk. Jak go spędzisz?
    W spokoju zrobię przemyślany plan zajęć i kupna potrzebnych rzeczy.
    3. Na pewno jest książka, którą czytałaś przynajmniej 2 razy. Jaka to książka?
    Nie. Nie czytam dwa razy tej samej książki (pomijam naukowe, informacyjne etc.)
    4. Czy jest jakiś film, który mogłabyś oglądać w nieskończoność? Jeśli tak, to co Cię w nim tak kręci?
    Przygody Sherlocka Holmesa oraz greckie filmy z lat 50 i 60tych. Lubię kryminały. Greckie stare filmy cechuje dobry humor, nie są nudne.
    5. Najlepszy sposób na relaks po ciężkim dniu to...
    plaża
    6. Czy masz jakieś zwyczaje ewidentnie przejęte od rodziców? Jeśli tak, to jakie?
    Nie mam.
    7. Jakim daniem zareklamowałabyś naszą ojczyznę?
    Już reklamuję pierogami z leśnymi grzybami i kapustą, choc ostatnio usłyszałam, że to nie jest polskie danie, a chińskie :/
    8. Jedno słowo lub fraza, które według Ciebie najlepiej określa kraj, w którym żyjesz.
    Słońce.
    9. Wygrałaś milion dolarów na loterii, co zrobisz z pieniędzmi?
    Kupię rzeczy, na które mnie aktualnie nie stać, przeznaczę na podróże oraz wpłacę incognito na konta wybranych osób.
    10. Gdybyś mogła, to co byś zmieniła w aktualnej polityce (krajowej lub międzynarodowej)?
    Głupotę.
    11. Jak to się stało, że zostałaś blogerką?
    Tutaj odpowiedziałam.