wtorek, 26 stycznia 2016

Z podróży#6 Olymbi - Mastichochoria Chios

#Podróże po Grecji
Dzień2, część czwarta

Nieco zmęczeni (zwłaszcza ja, bo jednak podróże bardzo źle znoszę o czym już niejednokrotnie wspominałam) dotarliśmy do kolejnej - oddalonej od Pyrgi o 6km - wioski mastichowej o nazwie Olymbi.

Zabytkowa średniowieczna  osada XIV wieku leży w bezdrzewnej dolinie. Wybudowana została na planie prostokąta na wzór fortecy obronnej w rogach której znajdowały się masywne wieże.  Zewnętrzne ściany budynków okalających wioskę nie posiadały, ani okien, ani drzwi wyglądających na zewnątrz osady. Drzwi i okna umiejscowione były na  ścianie  skierowanej do wewnątrz wioski. Kamieniste budynki tworzyły w ten sposób solidny obronny mur zabezpieczający przed napadami. Mieszkańcy wchodzili i wychodzili przez główną bramę. Budowa zwartej osady miała jeszcze jeden powód - agrarny. Cenna gleba nie była zasiedlana dzięki czemu uprawiane drzewa mastichowe mogły się swobodnie rozrastać.


Weszliśmy do centrum wioski. Na pierwszy rzut oka miejsce skojarzyło się nam z widzianą wcześniej Armolią z tą różniącą, że tutaj było o wiele spokojniej. Ba, weszechogarniająca cisza. Za wyjątkiem starszego pana, który siedział na progu własnego mieszkania i wygrzewał się na słoneczku oraz dwóch malutkich kotków siedzących w oknie podupadającego budynku, nie spotkaliśmy żadnej innej duszy.

brama wejściowa, wioska Olymbi Chios Grecja
Główne wejście. Theo wdarł się przed szereg :)
Nie wiem czy istnieje źródełko wody pitnej na Chios, z którego się nie napił... 

dwa małe kotki w oknie
kotki małe dwa, okno, budynek
starszy mężczyzna oparty o laskę, donice, kwiaty
'
'Witam przybyłych gości' - odezwał się do nas mężczyzna. Odpowiedzieliśmy na pozdrowienie i nawiązaliśmy rozmowę.
'To już nie jest żywa wieś. Młodzież ucieka do miasta, domy podupadają. W sezonie jest trochę ruchu, po - miejsce pogrąża się w letargu '- z lekkim smutkiem i żalem, tak jakby przywoływał w swojej głowie obraz dawnych, bardziej żywych lat spoglądał w dal. Zrobiło się trochę nostalgicznie.

starszy mężczyzna z wąsem w białym kapeluszu, dziadek

Theo kontynuował rozmowę; ja oddaliłam się na chwilkę, aby zrobić zdęcie roślinie, której gatunek widniał na parapacie w szkole podstawowej, do której uczęszczałam, nigdy nie kwitł i popularnie nazywany był 'świńskim uchem'. Zawsze mnie ciekawiło jaki roślina ma kwiat.



zielone w białe kropki liście, różowy kwiat

Moi drodzy, jeśli chcecie doświadczyć greckiej gościnności, zobaczyć Grecję taką jaka ona jest, nie tą wylansowaną na pokaz, a zwyczajną z obrypanym tynkiem, z rowerem pod oknem, ubogą firanką, plastikową butelką służącą jako wazon, etc. czyli z prostymi zwyczajnymi akcentami, które wbrew pozorom dodają osadzie uroku... Jeśli chcecie spotkać zwyczajnych ludzi, którzy traktują obcych jak swoich, zapraszają do domu i częstują kawą, to polecam udać się do Grecji do małych miejscowości na własną rękę, po sezonie.

Starszy Pan pokierował nas i wskazał co należy zobaczyć:

  • podupadającą basztę o wysokości 20m usytowaną na środku placu (stanowiła schron w czasie ataku)
  • 'Bank Olymbi' - dwukondygnacyjny budynek, w którym odbywają się festyny ślubne oraz w dzień Czystego Poniedziałku - przedstawienia parodjujące wydawanie wyroków przez sędziów tureckich w czasach otomańskich. 
  •  świątynie: Agia Paraskevi oraz Teodozji z zachowanymi fragmentami fresków z XVII i XVIII wieku.
  • ogólnie architekturę. Domy z pięknymi drewnianymi drzwiami np. w kolorze morskiego niebieskiego lub soczystej czerwieni. Ulice ozobione donicami z pięknymi pnącymi kwiatami. Jaśminy, granaty, derenie, róże...łuki na których gdzieniegdzie widnieją zdobienia typu 'ksista' charakterystyczne dla wioski Pyrgi etc.

    ulice udekorowane donicami, kwiaty, łuki, sklepienia, kamienice
    okno, plastikowe butelki z galązką derenia
      Gałązki derenia w plastikowych butelkach.
    Urok Grecji. Wiejski klimat.

    *

    Przed nami 11 km krętej drogi na zachód, tyle nas dzieli od Mesta - kolejnej wioski mastichowej. Jeszcze tylko ostanie spojrzenie na Olymbi i... szerokiej drogi!

    w dolinie wioska Olymbi, Chios, Mastichochoria, Grecja


    Powiązane wpisy



    4 komentarze :

    1. Boże... chyba ukradłabym te słodziaki z okienka... Greckie kiciusie, buuu ;( Jak tam pięknie, normalnie idylla, można na prawdę odpocząć, bo nie ma ludzi. Ale temu panu ewidentnie ich brakuje, siedzi przed domem i czeka... na kogokolwiek.

      OdpowiedzUsuń
    2. Takie miejsca działają na mnie tak wyciszająco, że ciężko mi potem wrócić do rzeczywistości. Tam czas płynie zupełnie inaczej.
      Pozdrawiam

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Serdecznie witam na blogu i pozdrawiam.
        Rzeczywiście w Grecji, zwłaszcza na wyspach życie toczy się trochę wolniej :)

        Usuń
    3. Taaaak. Bardzo lubie greka mentalnosc jesli chodzi o przezywanie swojego czasu. Mlodzi faktycznie jada do miast. Ale jest szansa ze wruca. Zobacza ze wyscig szczurow po kase niszczy ich. Starzy Grecy to madrzy ludzie. Goscinni i serdeczni. Lubialem na nich patrzec kiedy bylem w Grecji. Spokojni i zamysleni. Mlodzi pewnie tez sa ok ale nie poznalem ich wielu. Pozdro

      OdpowiedzUsuń