sobota, 13 lutego 2016

Z podróży#8 - Limenas Port Rybacki Mesta - Chios Grecja

#Podróże po Grecji
Dzień2, część szósta

Totalnie zmęczeni i głodni dotarliśmy do Limenas - Portu Mesta - ostatniego miejsca z serii Mastichochoria.
Zaparkowaliśmy samochód.
Przed nami ropościerał się widok na spokojną z lekka otuloną blaskiem zachodzącego słońca - zatokę. ( Bateria w telefonie zdążyła się nieco podładować, także ku mojemu zadowoleniu mogłam pstryknąć jeszcze kilka zdjęć.)

łódka na morzu grecja chios port mesta limenas

Port łączy się linią promową z Atenami / Lavrio/Λαύριο oraz wyspą Psara/Ψαρά. Po prawej stronie zatoki znajduje się port dla łódek rybackich i statków pasażerski po lewej miejsce dla plażowiczów.
Każdego lata, 17 sierpnia w Limenas organizowany jest konkurs rybacki, który polega na złowieniu jak największej ilości ryb, opatroszeniu i przygotowaniu zupy rybnej. Zwycięzca ogłaszany jest podczas wieczornej uroczystości - panigiri. Są tańce, muzyka i śpiew oraz i przede wszystkim uroczyste spożycie zupy.

To wszystko dzieje się latem, a co my zobaczyliśmy jesienią podczas zapadającego zmroku?

  • Rybaków po grecku psarades / ψαράδες, którzy szykowali się do wypłynięcia na połów. Jak się okazało, nie tylko mężczyźni trudnią się rybołóstwem, kobiety również. Mam nawet dowód :) Z niedowierzaniem patrzyłam jak kobieta zwija cumę, odpycha łódkę i wywija wiosłami zostawiając mężczyzn w dali.

kobieta zwija linę  żółta sieć na spodzie łódki rybaczka port limenas
rybaczka w łódce na morzu limenas chios grecja
rybaczka zwija cumę, kobieta w chustce na łódce niebieska łódka limenas port grecja chios
rybaczka  wypływa w morze niebieska łódka czerwono-biała łódka

  • zobaczyliśmy także: dwie gęsi i malutkiego kotka. Zwierzęta spotkaliśmy na uboczu przy hydrancie, przy którym rozegrała się tak oto scenka;
Był sobie hydrant z kałużą wody,
był kotek mały i była też gęś.
Gęś była biała,
u kotka w bieli widoczna była tylko przednia część,
- hydrant był zardzewiały.

 
Kotek chciał wody napić się,
lecz gęś syknęła dziarsko: nie!
'S s s..., gę gę gę,
ja pierwsza wody napiję się!'


biała gęś i kotek szary przy hydrancie zardzewiałym

Kotek za hydrant zrobił krok
z ukrycia w kałuż wlepił wzrok
cierpliwie czekał na łut szczęść...

geś pije wodę z kałuży

Na szczęście inna - szara gęś
wrzasnęła do tej białej:
's s s... i gę gę gę,
pozwól kotkowi napić się!'

dwie gęsi szara i biała

Historię kończy tak część:
odeszła zawstydzone gęś,
szczęśliwy kotek
skoczył w mig
z kałuży chlipnąć wody łyk.

kotek mały pije wodę 


*
Zapadł zmrok. Darowaliśmy sobie dalsze zwiedzanie, weszliśmy do rybnej tawerny. Zmęczeni i głodni zamówiliśmy dania:

  •  wiejską sałatkę
  • placki z tartej cukini

na talerz grecka sałatka, smażone placki

 
  • porcję ryb tzw. barbunia

 
tawerna , na talerzu czerwona smażona ryba

 
  • sardynki
  • smażone kałamarnie
  • białe wino, wodę
na talerzu sardynki frytki i cytryna

na talerzu  smażone kawałki kałamrnicy

Tawerna tawernie nierówna. Porcje na talerzu były o 25% większe niż na Mykonos i o 50% tańsze.
Zanim gospodarz przyniósł rachunek, to najpierw uraczył nas pysznym deserem. Był to ubity na puszystą masę grecki jogurt polany gęstym cukrowym syropem z czereśniami tzw. gliko koutaliou. Do tego podał nam kawę po grecku. Pierwszy raz jadłam coś takiego. Z reguły podawane są kawałki świeżych owoców, ciastka typu: baklava, revani, kadaifi, ciasto orzechowe. Byliśmy mile zaskoczeni. Okazało się, że poczęstunek z jogurtem w roli głównej jest powszechny na Chios oraz Lesbos. Pyszny.

 
deser jogurt polany owocami w cukrze

 
*
Zapadła noc. Przed nami było 40km krętej drogi do hotelu do miasta Chios. Kiedy dotarliśmy na miejsce i wyszliśmy z zaparkowaego samochodu (parking hotelu, w którym przebywaliśmy znajduje się obok morza z widokiem na Turcję ) zobaczyliśmy cudowne zjawisko.
Na przeraźliwie czarnym niebie widniał czerwony odwrócony trójkąt wewnąrz, którego zawieszony był Księżyc w pełni. Po lewej stronie widoczne było białe światło latarni. W środku tuż pod blaskiem Księżyca widniał oświetlony na żółto turecki budynek, a po prawej oświetlony niebieskim światłem płynący prom. Wszystko było perfekcyjnie ułożone, każdy element perfekcyjnie ze sobą współgrał.

-Tak właśnie maluje natura: pięknie, perfekcyjnie i niepowtarzalnie...
Jaka szkoda, że baterie w aparacie wysiadły :/ Pstryknęłam telefonem, ale moi drodzy, efekt marny przez wielkie M. Szkoda! Takie cud zjawisko nieprędko zobaczę, jeśli wogóle...żal.

księżyc w pełni na tle czarnego nieba




Brak komentarzy :

Prześlij komentarz