czwartek, 29 grudnia 2016

23 grudnia, wyjazd do Aten na Święta.

#Życie Codzienne

świąteczna dekoracja, wieniec , latarernka, bombki, gwiazdki

Na pewno Święta Bożego Narodzenia najprzyjemniej spędza się w gronie najbliższych - niestety, nie każdy jest w tej komfortowej sytuacji, nie zawsze zamierzenia idą zgodnie z planem. W moim przypadku już któryś raz z kolei świąteczne plany związane z przyjazdem do Polski spaliły na panewce. Do Salonik też nie pojechaliśmy (wyjazd został przełożony na styczeń, ⇲strajk), więc zanosiło się na to, że tegoroczne Boże Narodzenie spędzimy na Mykonos. Nie podobała nam się ta myśl,  ponieważ wyspa w okresie świątecznym jest opustoszałą. Perspektywa pozostania na Mykonos   kompletnie nam nie odpowiadała - nie w tym roku,  nastawienie było inne...Tydzień przed świętami zarezerwowaliśmy bilety do Aten, pobyt w hotelu w dzielnicy Plaka. Rano, 23 grudnia byliśmy w stolicy.
Lot był udany pomimo moich obaw. Martwiłam się, ponieważ całą noc lało jak z cebra, a na kilka godzin przed wyjazdem przeszła lekka burza. Na szczęście na czas naszego lotu pogoda się nieco przejaśniła, wiatr ustał. Jak się potem okazało, to była cisza przed burzą. Po południu na odcinku Mykonos - Tinos wiatr osiągnął prawie 10Bft. Jeden ze statków wypłynął z portu. Wieczorem zadzwoniła do nas przerażona znajoma, aby nam opowiedzieć jaką miała fortunę. Płynęła tym promem.

'Myślałam, że to są moje ostatnie chwile, że zatoniemy. Krzesła fruwały, kołysało, produkty z baru wirowały w powietrzu. Byłam przestraszona - mówiła. Powiedzieli nam, że będzie kołysać, bo na zewnątrz wieje 8 w skali Bft,  okazało się jednak, że to było 10!'

Na szczęście skończyło się na strachu, statek szczęśliwie dopłynął do celu.

'Jak dobrze, że mnie tam nie było' - pomyślałam.
*
Rozpakowaliśmy walizki. Tradycyjnie już (z powodu choroby lokomocyjnej) położyłam się spać. Cholera, ten dyskomfort podróży nigdy nie minie. Na nic tabletki, których zresztą mój organizm nie toleruje, na nic guma podróżna Travel Gum, która - fakt - pomaga w samej podróży i nie odczuwam dolegliwości, ale niestety skutkiem ubocznym jest senność. Śpię jak suseł kilka godzin po podróży. Na dzień dzisiejszy nie mam na to rady.
*
Wieczorem wyszliśmy na miasto. Spacerkiem słynną handlową ulicą Ermou  zdążaliśmy w stronę pchlego targu Monastyraki. Kupiłam sobie kurtkę. Jak na okres przedświąteczny ruch na ulicy był niewielki. Oto kilka pamiątkowych zdjęć z tego dnia.


na purpurowo-różowej serwecie greckie talizmany na 2017 rok
Talizmany na nowy 2017 rok.
stragan z kukurydzą i kasztanami, Greczynika w zimowej kutrce
Grecy, ludzie na ulicy, kataryniarz, święta w Grecji
Widok na Akropol.

W drodze powrotnej do hotelu zahaczyliśmy o Plac Syntagma. W centralnym miejscu stał statek, po bokach udekorowane rosnące iglaki, obok gigantyczny diabelski młyn. (Z braku pozwolenia młyn  nie ruszy. Podobno papiery gdzieś się zapodziały...Grecja.)


Bożonarodzeniowy statek na Placu Syntagma, widok nocą Ateny, Grecja.
Plac Syntagma, Ateny.
diabelski młyn na Placu Syntagma Ateny Grecja

świąteczny statek, diabelski czerwony młyn, Plac Syntagma Grecja

Zrobiło się dosyć chłodno, więc zaczęłam rozglądać się za czapką. W planach na jutro mieliśmy zwiedzanie Akropolu, a wiadomo szczyt góry, to będzie wiać. Wiało. Czapki nie kupiłam, ale na szczęście, na zajutrz cieplutki kaptur mojej nowej kurtki sprawdził się rewelacyjnie.




4 komentarze :

  1. Cześć Renatko. Wspaniale opowiadasz, bardzo ciekawa wyprawa i super święta.Bardzo fajne talizmany na nowy Rok i kukurydza smakowita, uwielbiam...ale chyba skuszę się na ciasto noworoczne Greckie tylko czy mi się uda? pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno upieczesz pyszne :) Talizmany fajne, kupiłam jeden w kształcie granatu. Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Pięknie spędzone święta, myślę, że Nowy Rok rownież będzie udany. Szczęśliwego Nowego Roku.

    OdpowiedzUsuń