czwartek, 27 października 2016

GreckaOliwka

Awaria w łazience.

#Blogpost z cyklu: Grecja na co dzień.

26 października 2016

Przerażający huk i odgłos lejącej się pod ciśnieniem wody postawił mnie na równe nogi ok. godz.6.30 rano.
Wstałam oszołomiona zobaczyć co się dzieje i już w holu  bosą nogą stąpnęłam w zimną kałuż. Weszłam do łazienki. Przewód od pralki wywijał w najlepsze mocząc wszystko dokoła. Siła uderzenia wody była ogromna. Zanim zorientowała się co i jak byłam już kompletnie mokra. - Zimny prysznic na dzień dobry.
Pękła nakrętka łącząca przewód z pralką.

pęknięta, biala plastikowa nakręta z czarną uszczelką leży na powierzchni białej pralki
Pęknięte plastikowe łącze.

Próbowałam zakręcić zawór dopływu wody - niestety, nadaremnie. Mechanizm ani drgnął, a ciśnienie uderzenia wody wciąż wzrastało. Złapałam za przewód (oburącz) i skierowałam do otworu ściekowego, ale i ta czynność okazała się bezsensowna. Przewód tańczył z wodą własnym rytmem. Rozwiązaniem było zakręcić główny dopływ wody, tylko że zawór na podwórzu, a ja zziębnięta i cała mokra ... więc chwyciłam za telefon i zadzwoniłam do męża. (
O 6.30 wyjeżdża do pracy i na szczęście był w oddaleniu tylko 300m).Wrócił. Zakręcił główny mechanizm, a potem rozprawił się z łazienkowym.


Skutek awarii: przewód do wymiany, jak i również reduktor ciśnienia wody.

Godz. 17.00
Hydraulik przyszedł, wszystko sprytnie powymieniał i po kłopocie. Koszt operacji 55 euro. Regulator 35, fatyga 20e.